Dzieciństwo – matryca życia?
Spis treści:
Odczuwane we wczesnym dzieciństwie doświadczenia i sposoby relacji, są niczym niewidzialne sznureczki, które wikłają nas w dorosłym życiu w sprzyjające, bądź w szkodliwe wzorce myślenia, odczuwania i działania - niejako wbrew nam samym. To te sznureczki, które, w przypadku negatywnych doświadczeń, nie dają się rozwiązać magicznym zaklęciem, „weź się w garść”.
Poczucie bezpieczeństwa i zaufania
Wczesne dzieciństwo przebiegające w czterech zasadniczych fazach rozwojowych od narodzin do trzeciego roku życia, kształtuje nasze funkcje poznawcze, procesy emocjonalno-motywacyjne, sposób radzenia sobie ze stresem, kryzysami życiowymi i podejmowaniem decyzji w późniejszym okresie. Formułują się w nim podstawowe przekonania na temat siebie samych i otaczającego świata i poczucie własnej wartości. Powstają wzorce nawiązywania relacji.
Rozwój mózgu
Różnorodność i jakość doświadczeń z wczesnego dzieciństwa przekłada się na rozwój mózgu. W ciągu dwóch pierwszych lat (przy odpowiedniej stymulacji) w mózgu dziecka w każdej sekundzie powstają dwa miliony nowych połączeń neuronalnych, choć najwięcej powstaje ich pomiędzy drugim a trzecim rokiem życia. To niepowtarzalny i fascynujący proces, w wyniku którego powstaje oryginalna neurofizjologiczna matryca każdego z nas. Wyniki wielu badań pokazują, że także ekspresja naszych genów uwarunkowana jest wczesnodziecięcymi doświadczeniami.
Kształtowanie matrycy
Kluczowe znaczenie dla naszego prawidłowego rozwoju emocjonalnego i satysfakcjonujących bliskich relacji z innymi w dorosłym życiu ma typ więzi, jaki rozwijamy w wieku niemowlęcym ze swoją matką, lub głównym opiekunem. Psychologiczna teoria przywiązania zakłada, że niemowlę przychodzi na świat z wrodzoną potrzebą kontaktu z matką lub osobą opiekująca się nim w pierwszych miesiącach życia, tzw. „figurą przywiązania”. Gotowość opiekunów do responsywnego, czyli uważnego i wrażliwego, pełnego miłości reagowania na potrzeby dziecka, wpływa na doświadczanie przez nie opieki, i w konsekwencji umożliwia mu zbudowanie „bezpiecznej bazy”.![]()
Ukształtowany w ten sposób bezpieczny styl przywiązania - swoista matryca, na której budowane są przyszłe związki z innymi, sprzyja budowaniu wysokiej samooceny i kompetencji. Wyposaża je w zdolność tworzenia zdrowych, stabilnych i satysfakcjonujących relacji, zarówno w życiu osobistym jak i zawodowym. Osoby z bezpiecznym stylem przywiązania umieją otwarcie wyrażać swoje uczucia i potrzeby, radzić sobie ze stresem w adaptacyjny sposób. Cechuje je też równowaga między potrzebą bliskości a autonomii, potrafią zaznaczać granice, są wolne od nadmiernej potrzeby kontroli i dystansowania się od partnera w relacji. Natomiast dzieci pozostające w pozabezpiecznych, zagrażających relacjach z opiekunami rozwijają w dorosłości lękowo-ambiwalentne, unikające, lub zdezorganizowane wzorce relacyjne. Doświadczają trudności w budowaniu bliskości, lęku przed odrzuceniem, co w znacznym stopniu utrudnia utrzymywanie zdrowych i satysfakcjonujących związków.
Równowaga emocjonalna
Dzieci pozbawione odpowiedniego wsparcia narażone są na zaburzenia związane z rozregulowaniem układu limbicznego – układu w mózgu odpowiedzialnego m.in. za funkcjonowanie emocjonalne. Może to rodzić w dorosłym życiu problemy związane z uzależnieniami czy zachowaniami kompulsywnymi oraz ryzyko odtwarzania traumy interpersonalnej z dzieciństwa. Brak budujących nasze bezpieczeństwo i zaufanie w dzieciństwie więzi z rodzicami, doświadczenie traumy na skutek zaniedbania, choroby, uzależnień, utraty rodzica czy przemocy psychicznej i fizycznej nie musi oznaczać przegranego życia. Znane są przypadki osób, które doświadczywszy traumy w dzieciństwie, wykazują się wyjątkową umiejętnością reagowania i pokonywania przeciwności.
Kiedy doświadczamy trudności z emocjami, czy trudno nam nawiązać bliskie i satysfakcjonujące relacje w życiu dorosłym, albo zmagamy się z jakimś uzależnieniem, dobrym wyborem może być odbycie podroży do źródeł. Do miejsc, które czasem budzą nasz lęk, jak niegdyś w dzieciństwie potwór ze złych bajek. Wspierającym towarzyszem może okazać się wtedy psychoterapeuta.
Autor: Katarzyna Michalewska, psycholog
Artykuł pochodzi z 33 numeru Magazynu Rodzina Zdrowia
___________________________________
___________________________REKLAMA
